Sześć etapów kuszenia demonicznego

„Zbudowałem drabinę, po której można się wznosić do nieba. Niech każdy więc zobaczy, na którym stopniu się znajduje” – pisał Jan Klimak, jeden z najbardziej popularnych wschodnich autorów ascetycznych, żyjący na Synaju w VII wieku.

W sławnym dziele pt. Drabina do nieba wykazywał, że duchowe życie człowieka składa się z wielu etapów, wiodących do jedności z Bogiem. Nawiązując do wizji Jakuba, który widział aniołów wstępujących i zstępujących do nieba, a także do trzydziestu ukrytych lat życia Jezusa, Klimak opisał drogę rozwoju, wznoszącą się przez trzydzieści stopni „duchowej drabiny”.

Dzieło zasadniczo wynika z wewnętrznego doświadczenia samego autora. Przez pół wieku on sam wiódł życie pustelnicze, wypełnione ascezą i modlitwą, u stóp synajskiej góry, na której kiedyś Mojżesz spotkał się z Bogiem. Potem był przełożonym w Klasztorze Płonącego Krzewu na Synaju (dziś to klasztor św. Katarzyny). W swym dziele zawarł też całą tradycję Ojców Pustyni, dla których duchowa walka była centralnym punktem życia. (…)

Sześć etapów kuszenia
Świadomy niebezpieczeństwa działania demonów Klimak analizował mechanizm pokusy. Starał się wyróżnić etapy, przez które zła myśl przenika do serca i je opanowuje. Usiłował też określić, co prowadzi do grzechu i jakie zmiany psychologiczne następują po podjęciu dobrowolnej zgody na zło. W rozdziale piętnastym Drabiny wyliczył i omówił sześć etapów pokusy (por. 15, 73).

Najpierw pojawia się „napaść” (prosbole) demonów. Jan Klimak określa ją jako „pierwsze pojawienie się w sercu prostej myśli lub obrazu, które przenikają do serca”. Jest to rodzaj „zaczepki” demonów, ich podszepty, podpowiedzi. Złe duchy poddają sugestię, podsuwają obrazy. Te podszepty nie są jeszcze równoważne ze złym działaniem. Same w sobie, jak pisze Klimak, są „bezgrzeszne”, bo dotykają jedynie powierzchni serca. Nie można ich też zupełnie uniknąć. Można natomiast i trzeba się im przeciwstawiać i natychmiast je odsuwać, bez względu na to, czy wydają się niebezpieczne, czy nie. Ważne jest, by odciąć się od nich w punkcie wyjścia, w początkowym stadium. Jan Klimak dodaje: „Kto od razu przeciwstawi się napaści, za jednym uderzeniem ucina wszystko inne, co po niej następuje”.

Drugim momentem jest „obcowanie” (syndiasmos) z obrazem pochodzącym z napaści, wchodzenie w rozmowę z podsuniętą myślą czy obrazem. Na tym etapie pojawia się wybór: czynić albo nie czynić. W grę wchodzi już nasza odpowiedzialność moralna, chociaż nie jest jeszcze ona tak poważna jak w przypadku „przyzwolenia”. Wejście w tę dyskusję z pokusą jest niebezpieczne, oznacza bowiem, że dajemy się wciągnąć w zasadzki zła. Demony zaś, jak sugeruje Klimak, pragną, by podjąć z nimi ten kontakt i nigdy same tej rozmowy nie kończą.

Przełomowym etapem na drodze do zła staje się „przyzwolenie” (synkatathesis), czyli zgoda na zakazany czyn, zasugerowany przez myśl. Jest to zwrócenie się ku pokusie, która przestaje być jedynie możliwością, zostaje bowiem przyjęta i w pewien sposób już zaakceptowana. Wewnętrzna zgoda na zakazane myśli i czyny stanowi już wyraz poddania się pokusie. Stąd niekiedy przyzwolenie to utożsamia się z grzechem, a brak przyzwolenia oznacza wytrwanie w dobru. Dlatego Klimak pisze, że „początek czystości polega na tym, by nie dać przyzwolenia myślom” (15, 4).

Po dobrowolnym przyzwoleniu następuje „wzięcie w niewolę” (aichmalosia). Klimak nazywa to „wymuszonym i mimowolnym zgwałceniem serca”. Gdy człowiek wejdzie w rozmowę z pokusą i wyrazi już pewną zgodę na nią, staje się bardziej bezwolny. Jego wolna wola zostaje osłabiona, a serce „odciągnięte”, ale jeszcze nie w sposób nieodwołalny. W dalszym ciągu toczy się bowiem wewnętrzna walka. Rodzą się już jednak pewne namiętności, które prowadzą prosto do uwikłania się w pokusę.

Dalej Klimak wymienia „zapasy” i „walkę” (pale), jakie towarzyszą przyzwoleniu, poprzedzają je lub następują tuż po nim. Ten moment kuszenia synajski autor określa jako „starcie z przeciwnikiem, w którym są jeszcze równe siły i w którym dusza, w zależności od wyboru, jakiego dokona swą wolą, odniesie zwycięstwo lub poniesie klęskę”. Wynik walki zależny jest od czyjejś skłonności, duchowej kondycji i zachowania się w czasie pokusy. Napaści mogą bowiem nas pokonać albo też przynieść wieniec zwycięstwa.

Wreszcie pojawia się „namiętność” (páthos). Nie jest to akt grzechu, ale specyficzny stan, jaki wynika z serii określonych przyzwoleń i upadków. W ten sposób powstaje złe przyzwyczajenie, które z czasem staje się jakby drugą naturą. Jest to namiętność pojęta w węższym znaczeniu, bowiem generalnie namiętności same w sobie, jak uważa Klimak, nie są złe, mogą towarzyszyć także cnotom i można ich użyć nawet do walki z innymi namiętnościami. Wszystko zależy od tego, jak i na co są skierowane. W tym jednak przypadku namiętność jest wyliczana jako szóste stadium pokusy i pojmowana w sensie negatywnym jako nawyk do złego postępowania, przywiązanie się do zła, jako choroba duszy (páthos).

Autor Drabiny z wymienionych sześciu stopni przenikania złej myśli do serca ludzkiego nie tworzy jednak dokładnego systemu. Postępuje tak nie dlatego, że brakowało mu dostatecznego rozeznania w tej sprawie. Raczej chciał pokazać, że nie ma ustalonej jedynej drogi pokusy, chociaż można wyróżnić w niej pewne powtarzające się i typowe elementy. Klasyfikacja Klimaka została jednak przyjęta w literaturze ascetycznej, nawet jeśli wprowadzono do niej pewne modyfikacje. Jeden z późniejszych autorów synajskich, Filoteusz, wyliczał podobne stopnie pokusy: „Najpierw następują podszepty, później przystąpienie do nich, potem zgoda, zniewolenie, wreszcie namiętność powstająca z przyzwyczajenia i ciągłości. Na tym właśnie polega zwycięstwo wroga w walce z nami. Tak właśnie określają to święci Ojcowie”.

ks. Józef Naumowicz