Jak spowiadał (się) Jan Paweł II

 

Karol Wojtyła dyscyplinował księży w szczególny sposób. Kiedyś wezwał do siebie młodego prezbitera, który poważnie narozrabiał. Rozmawiali w cztery oczy: kardynał nie owijał w bawełnę, mówił wprost, co myśli o postępku księdza. A potem zaprosił go do kaplicy, żeby się razem pomodlić. Po długiej chwili – pisze George Weigel – kardynał Wojtyła „spojrzał na młodego człowieka, którego dopiero co był skarcił, i zapytał: «Czy zechciałby ksiądz wysłuchać mojej spowiedzi?»”.

Źródło: G. Weigel, Świadek nadziei

Miejscem szczególnego spotkania z Bogiem – opowiadał o tych krakowskich czasach kardynał Stanisław Dziwisz – była jego prywatna kaplica. Przebywał w niej możliwie jak najdłużej. (…) Niekiedy, z ciekawości, nasze siostry zerkały do kaplicy i widywały go leżącego krzyżem, pogrążonego w modlitwie. Zwykł tam także pracować, gdy przygotowywał teksty dokumentów. (…) Spowiadał się co tydzień, a także przed większymi uroczystościami i ważnymi okresami liturgicznymi. Jeszcze jako biskup stawał wraz z innymi penitentami w kolejce do konfesjonału w kościele Franciszkanów.

Źródło: kard. S. Dziwisz, Świadectwo

Wanda Półtawska: Na zakończenie spowiedzi powiedział: „Przyjdź rano na mszę świętą, przychodź co dzień”. (…) Nigdy przedtem żaden ksiądz tak mi nie powiedział, choć niektórzy umawiali się ze mną, żeby przyjść, przyjść do niego. A ten nie powiedział: „Przyjdź do mnie”, ale „Przyjdź na mszę”. Dużo później, gdy mogłam już z bliska obserwować, jak traktował mszę świętą, zrozumiałam, że dla niego to było oczywiste, bo on żył Bogiem. Nie siebie chciał ludziom dać, ale doprowadzić ich do Chrystusa. (…)

Gdy zachorowałam, ksiądz, który zasugerował te codzienne spotkania z Chrystusem, konsekwentnie umożliwił mi to, przynosząc codziennie do mnie do domu Boga. I poznał moją mamę, którą witając, pocałował w rękę (…). Widok księdza całującego kobietę w rękę, choćby to była pani już tak szanowna jak matka rodziny i babka, nie jest widokiem zwykłym i moja matka od tego momentu aż do swej śmierci była najgłębiej przekonana o niezwykłości tego księdza, co zresztą wyraziła potem w profetycznym przewidywaniu jego wielkiego losu.

Źródła: S. Swieżawski, W nowej rzeczywistości; M. Osterwa-Czekaj, Mój ojciec, w: Przez Podgórze na Watykan; W. Półtawska, Beskidzkie rekolekcje


Polecamy: