O pokonywaniu diabelskich pokus

Sławomir Rusin: Dlaczego szatan nienawidzi człowieka? Ojcowie Kościoła mówili, że z zazdrości o to, iż człowiek został przez Boga wywyższony. Może diabeł cały czas próbuje Bogu udowodnić, że się co do nas mylił?

Ks. Wojciech Węgrzyniak: To chyba najbardziej przekonująca teoria. Ale tylko teoria. Nie mamy danych biblijnych, które pokazywałyby, dlaczego szatan powiedział Bogu: „Nie będę służył”.

Anioł jest istotą par excellence funkcyjną. Anioł, angelos po grecku, oznacza posłany. Jego głównym zadaniem jest być między Bogiem a nami i nam usługiwać. Pan Bóg, stwarzając świat, dał nam do pomocy stworzenia, nie tylko cielesne, ale też duchowe, aniołów właśnie. Wierzymy, że część z tych aniołów stwierdziła jednak, iż takiemu marnemu stworzeniu jak my nie będzie służyć.

To tak jakby nam Bóg powiedział, że mamy służyć mrówkom. Prędzej byśmy je zdeptali, niż im służyli. I chyba podobny rodzaj pychy był w tych upadłych aniołach, w diable.

Pycha jest jednym z największych grzechów, zaciemnia relacje: „Udowodnię ci, że jestem lepszym stworzeniem”. A bycie lepszym od kogoś zakłada posiadanie nad nim władzy: „Będziesz mnie słuchał! Zrób to!”. „Nie, nie zrobię. Mam mocne postanowienie”. „Zrobisz to, zobaczysz”. „Nie, nie mogę. To nie jest dobre”. „Zrób to!”. „Nie zrobię, modlę się codziennie, chodzę do kościoła. Nie, naprawdę, ja wiem, że to jest dla mnie złe…”. „Zrób to!… I widzisz, zrobiłeś. I kogo posłuchałeś, kto jest twoim panem?”. Można powiedzieć, że diabeł codziennie się cieszy, iż jest panem tego świata, chociaż nie jest intronizowany.

Czy myślenie o świecie jako diabelskiej domenie, jest zgodne z Biblią?

Właśnie nie do końca. Wszystko, co stworzył Bóg, było przecież dobre. Wszystko, co mnie spotyka, musi być więc dobre, dla mojego dobra lub wykorzystane dla mojego dobra. I tak powinniśmy patrzeć na świat. Pokonanie pokusy daje ogromną energię. Gdyby Ewa powiedziała wężowi „nie”, zyskałaby wielką moc. Jezus odpowiedział diabłu „nie”, i co się stało? Przez trzy lata działał cuda. Kiedy drugi raz powiedział diabłu „nie”, zmartwychwstał. Gdyby człowiek nie upadł, miałby wielką moc, ale jeśli upadnie i podniesie się, jeśli mimo wszystko zwycięży, to zyska o wiele więcej, stanie się o wiele silniejszy.

„Zmieniać w dobro to, co mnie spotyka” – to jest chrześcijańska, biblijna postawa. Jeżeli mam żonę, a spotkałem naprawdę świetną i piękną koleżankę i ona się we mnie zakochała i to się jakoś rozwija, to nie powinienem panikować, tylko pomyśleć: „Acha, ta sytuacja jest po to, żebym jeszcze bardziej pokochał żonę. Jak wykorzystać do tego tę siłę, która się we mnie rodzi, żeby bardziej pokochać żonę?”. Gdy w moim życiu pojawia się pokusa, to znaczy, że w tej dziedzinie jeszcze jestem słaby, a mogę być naprawdę mocny. Pan Bóg mnie ćwiczy, bo chce, żebym dorósł i zaczął jeść stały pokarm, a nie duchowe mleko dla niemowląt.

Każdy, kto uprawiał jakiś sport, długo pracował nad jakimś projektem, wie, że przychodzi moment znużenia i wtedy odzywa się nasz przeciwnik: „nie warto”, „nie tańcz, nie trenuj”, „rzuć te skrzypce”.

Ale tu nie musi być diabelskiej, czyli ponadnaturalnej, przyczyny, możemy być po prostu zmęczeni.

Dla mnie nie jest ważne, czy diabeł jest naturalny czy ponadnaturalny. Kwestie definicji zostawmy dogmatyce. Ważne jest to, że wiem, iż mam przeciwnika. I wiem, że jeśli się poddam, to przegram. Jedynie wytrwałość i walka z przeciwnościami sprawiają, że człowiek staje się silny.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Nie chodzi o to, żeby prosić o pokusy, ale żeby je jak najlepiej wykorzystać. Kiedy zwyciężymy raz, drugi, to odkryjemy, że wygrywanie daje radość, że buduje.

Bywają jednak również niezwykle ciężkie chwile, kiedy trudno się podnieść.

Owszem. Pamiętajmy jednak o tym, że Bóg jest dobry i świat też – to jest aksjomat. Nie rozumiemy cierpienia w naszych rodzinach, cierpienia małych dzieci, wielkich tragedii na świecie. I nie ma w tym nic dziwnego.

Co nam jednak da ich zrozumienie? Co by dało Maksymilianowi Kolbemu zrozumienie Auschwitz? Najwięcej daje zaufanie, nie zrozumienie.

Bóg jest naszym Ojcem, a w życiu każdego dziecka przychodzi moment, gdy wydaje mu się, że rodzic jest jego wrogiem. Są wspaniałe lata, kiedy dzieci ufają rodzicom i ci są dla nich największymi autorytetami, ale potem przychodzi moment, gdy czternastoletni syn, na którego rodzice wydali już ponad sto tysięcy złotych, zarobionych w pocie czoła, nie wierzy, że rodzice go kochają, bo nie pozwalają mu przyjść po godzinie 22 do domu. Podobnie jest z nami i Panem Bogiem. Diabeł stara się nam wmówić: „Pan Bóg cię nie kocha, On chce cię zniszczyć”. Pozostaje wtedy jedno i tylko jedno – zaufanie Bogu. I to jest największa próba w naszej relacji z Bogiem.

Chrystus na krzyżu pokonał diabła, a on wciąż działa. Dlaczego?

Na krzyżu Chrystus pokazał raz na zawsze, że jest od szatana mocniejszy. Dzięki temu wiemy, do kogo się uciekać, kiedy diabeł będzie nas próbował. Zwycięstwo Chrystusa jest zarazem już i jeszcze nie. Jezus już zwyciężył szatana, ale ja nie jestem Jezusem. Zwyciężam szatana za każdym razem, kiedy jestem blisko Jezusa.

 

Ks. dr Wojciech Węgrzyniak, prezbiter archidiecezji krakowskiej, biblista, adiunkt w Katedrze Egzegezy Starego Testamentu na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, ceniony rekolekcjonista i kaznodzieja. Prowadzi stronę internetową www.wegrzyniak.com


Polecamy: