Abp Grzegorz Ryś o grzechu zaniedbania

Zawsze rozbijałem się o pytanie: Właściwie dlaczego bogacz został potępiony? (zob. Łk 16,19–30). Przypowieść nie oskarża go o żadne przestępstwa czy zbrodnie. Nie mówi, że swego bogactwa dorobił się w niegodziwy sposób. Wspomina tylko, że „dzień w dzień świetnie się bawił” – że korzystał ze swojego majątku, żyjąc wygodnie i przyjemnie. Czy to grzech?

Tym razem przypowieść otworzyła mi się przy pomocy najprostszego, wręcz banalnego klucza. Bogacz zostaje potępiony nie za to, co zrobił; zostaje potępiony za to, czego nie zrobił!

Nie zrobił mianowicie żadnego kroku w kierunku leżącego na jego progu biedaka. Wiedział o nim – z dalszego ciągu przypowieści wynika, że znał nawet jego imię… Nigdy nie zareagował.

Nie zdobył się na to, by podzielić się z potrzebującym swoim jedzeniem, piciem, ubraniem, mieszkaniem. Właśnie to było jego winą: to, czego nie zrobił! To grzech, który nazywamy grzechem zaniedbania i wyznajemy podczas każdej Eucharystii, mówiąc: „bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”.

Czy nie jest jednak tak, że w tym krótkim katalogu „zaniedbanie” wydaje nam się najmniejszym problemem?

Potępiony za zaniedbanie. To niejedyny taki tekst Jezusa. W uszach mamy przecież ciągle refren minionego Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia: „Byłem głodny, a nie daliście mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście mi pić; byłem przybyszem (dosłownie «obcym»), a nie przyjęliście mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście mnie”. I pointa: „i pójdą w ogień wieczny” (zob. Mt 25,31–46).

Skąd wzięło się zaniedbanie bogacza? Czy tylko i wyłącznie z jego wygody i egocentryzmu? Nie. Jezus gdzie indziej identyfikuje źródło jego postawy i problemów. Otóż w otchłani bogacz słyszy z ust Abrahama, że nigdy nie potraktował z należytą powagą „Prawa i Proroków”. Tym, co mogło go uchronić od „przyjścia na to miejsce kaźni” (i co ciągle jeszcze może uchronić jego braci – a więc nas!), była (i jest) lektura Biblii, przyjęcie z posłuszeństwem Bożego Słowa. „Macie Mojżesza i Proroków” – mówi Jezus. „Słuchajcież ich!” (por. w. 29).

Przy tej okazji dostajemy więc do ręki swoisty interpretacyjny klucz do Biblii. O czym jest Słowo? Na czym się koncentruje Jego pouczenie? Nie na przestępstwach. Nie na katalogowaniu złych czynów. Słowo uczy miłości. Na nią uwrażliwia. Do niej przynagla i uruchamia. Wyposaża. Wspomaga łaską. Pomnaża wyobraźnię. Słowo nie uczy przede wszystkim „niepostępowania źle”; uczy „postępowania dobrze” – uczy czynić dobro. Nie zaniedbać go, gdy się staje możliwe.

„Kluczem do Biblii” jest przykazanie miłości.

Abp Grzegorz Ryś


Polecamy: